Galeria

Im dłużej i więcej pisałem o bohaterach powieści, tym większą miałem ochotę ich zobaczyć inaczej niż tylko oczami wyobraźni. Dzięki doświadczeniom z Nową Fantastyką wiedziałem już, jak niesamowitą przygodą jest ujrzenie jak ktoś inny postrzega moje postacie. Zacząłem więc szukać rysownika.

Gdybym był autorem tak popularnym jak Sapkowski bądź Grzędowicz fani sami tworzyliby ilustracje „Pokoju…”. Ponieważ jednak jestem autorem niemal nieznanym, nie mogłem liczyć na cudze inicjatywy i zacząłem ilustratora szukać sobie sam.

Szuler

Miałem sporo szczęścia.  Nie tylko szybko znalazłem w sieci rysunki, których styl wywołał u mnie żywsze bicie serca, ale też okazało się, że ich autor jest Polakiem. A to nadzwyczaj wygodna okoliczność – nie musiałem tłumaczyć powieści (bądź jej fragmentów) na angielski (albo inny język). Musiałem tylko przekonać jakoś twórcę, by zgodził się wzbogacić „Pokój Światów” i pokazać mi go na nowo. Znów miałem szczęście, Marek Rudowski okazał się być fanem fantastyki i znał moje opowiadanie „Grewolucja”. Podobało mu się na tyle, że choć nie brakowało mu zajęcia, zgodził się rzucić okiem na powieść.

grabinski

Choć pierwsza ilustracja, jaką mi przysłał, odbiegała nieco stylem od tego, co znałem z jego strony, a zatem, tego, czego się spodziewałem, prawie zwariowałem z zachwytu. Jako fan Mike’a Mignoli nie mogłem przegapić inspirowania się stylem stwórcy Hellboya. Ale tak naprawdę zachwyciło mnie co innego – to jak detale ilustracji budowały opowieść o postaci z portretu, głównym bohaterze powieści, znanym czytelnikom jako „Mirosław Kutrzeba”.

kutrzeba twarz

Sam Kutrzeba jako masywny siwy brodacz o oczach naznaczonych szaleństwem zdumiał mnie, ale i poruszył. Długo mu się przyglądałem. Choć wyobrażałem go sobie nieco inaczej, ten nowy zawładnął moją wyobraźnią. Zmęczony, zniszczony wędrówką szlakiem zemsty, pokryty krwią ofiary – właśnie takiego faceta szukałem. Kutrzeba z ilustracji wydał mi się okrutniejszy od tego, którego pisałem. Ale przyglądając mu się zacząłem się zastanawiać, czy nie patrzyłem wcześniej przez palce na pewne jego cechy i nie usprawiedliwiałem go. Rudowski narysował Kutrzebę bez sentymentu.

rodzina

Ale to nie sam Kutrzeba znajduje się na tej ilustracji. Tego, że zza jego pleców wyglądać będzie Zmora mogłem się spodziewać. Ale na to, że znajdzie się też miejsce dla rodziny mściciela, już nie wpadłem. A ona nie tylko tam jest – ona zanika, rozsypuje się. Choć pozostaje motywem działań Kutrzeby, niknie na tle cienia Zmory.

Bez obaw, nie będę się rozpisywał szeroko o każdej ilustracji. Portret Kutrzeby był pierwszy i poniekąd wyjątkowy. Upewnił mnie, że wybrałem właściwego artystę.

Poniżej czarno białe portrety bohaterów. Najpierw Kutrzeba ze Zmorą, później Grabiński (a właściwie Grabińskich dwóch), dalej Wanda, Szuler i Wandzia, następnie Burzymur z Sarą i Jaśkiem oraz Nowakowski z Czusem.

Choć podobają mi się wszystkie ilustracje, Burzymur i Szuler należą chyba do moich ulubionych narysowanych bohaterów. Szulera rozsadza dzika wściekłość, a po Burzymurze widać miejskie pochodzenie. Jest w nim trochę proletariackiego zawadiaki.

upiory

Jednak portrety to nie wszytko. Bohaterowie poruszają się w pewnym wykreowanym świecie, przeżywają przygody. Nie bałem się, że Rudowski mnie zawiedzie, ale przyznaję, miałem tremę, gdy odbierałem pierwszą kolorową ilustrację. I znowu okazało się, że Marek Rudowski potrafił mnie zaskoczyć. I te ilustracje, które niosą w sobie tajemnicę i te dynamiczne tak samo jak portrety niosą w sobie zamkniętą opowieść. Pełne są detali wartych wyłapania. Demony towarzyszące Mioczce i Wilkowi Wiatrołapowi są mroczne i szalone. Olga jest śliczna i można by nie dostrzec nic niepokojącego w portrecie rodzinnym, którego jest częścią, jeśli nie przyglądnie mu się bliżej. Hrabia Rostow to dystyngowany gentleman, ale również ogarnięty gorączką przywódca oddziału wilkołaków, okrutnych rusałek i lojalistycznych upiorów.

Burzymur

W galerii poniżej: Mioczka i jego dusze w towarzystwie Wilka Wiatrołapa, Pasterz Upiorów, Rostow na czele oddziału a potem rodzina Rostowów, Scena z pałacu Czarnomora, bitewny portret zbiorowy oraz bitwa sterowców. I na koniec – Sześciu.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Świat Kresu i tego, co nastąpiło po nim. Rzeczywistość Pokoju Światów.

%d blogerów lubi to: